Łączna liczba wyświetleń

sobota, 21 marca 2015

Rozdział 3

,,- Ania! Czy ty mnie słyszysz!? - Zamarłam.
Nauczycielka jak i cała klasa wlepiła we mnie wzrok.
Ale ja mam pecha, chcę już z tej cholernej klasy wyjść! Mam dość! Dobra, i tak nic nie zdziałam. Czas się zmierzyć z samą sobą."

- Cholera... - pomyślałam. - Czemu akurat ja?
Wyszłam na środek klasy. Historyczka zadała mi kilka pytań, prawie na żadne nie znałam odpowiedzi, na szczęście babka od historii mi odpuściła. - Odetchnęłam z ulgą. Usiadłam na miejscu. Poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. Podniosłam głowę i zerknęłam na Jasia. Jego ciepły wzrok spoczywał na mojej twarzy. Lekko się do mnie uśmiechnął, przez co na moich policzkach można było zobaczyć jasne rumieńce. Zastanawiałam się czy on czegoś nie ukrywa, znam go prawie godzinę i aż tak mu ufam? Nie wiedziałam czy dobrze robię. Chyba powinnam go unikać. Z kąd mam wiedzieć czy on mnie nie wykorzysta? Powinnam go unikać. - Zadzwonił dzwonek na przerwę. Minęło kilka lekcji. Wyszłam ze szkoły kierując się w stronę domu. Usłyszałam głos Janka, przez co przyśpieszyłam kroku. 
- Sylwia! Zaczekaj! - krzyknął.
- Przepraszam, nie mam ochoty gadać. - mruknęłam. 
- Obraziłaś się? Coś się stało? - zapytał, a z jego głosu można było słyszeć zaniepokojenie.
- Nic... 
- No przecież widzę że coś się dzieje.
Zdałam sobie sprawę że on naprawdę się o mnie martwi. Może powinnam zaryzykować? A jak mnie zrani? Trudno, przeszłam przez tyle smutnych wydarzeń w życiu, że raz nie zaszkodzi.
- Nie wiem czy ci ufać. - rzuciłam.
- O to nie musisz się martwić. - uśmiechnął się.
- Mam pewność? - wpatrzyłam się w jego mleczne oczy.
- Na pewno. 
Podszedł do mnie i mocno mnie przytulił. Tego mi trzeba było. Patrzyliśmy się sobie w oczy, nagle zobaczyłam że twarz Jasia powoli przysuwa się do mojej. Po moich plecach przeszedł przyjemny dreszcz, gdy poczułam że usta chłopaka musnęły moje. Mogła bym zostać w tej chwili na zawsze. Było mi dobrze. Jednak naszą chwilę przerwał, zimne krople deszczu, które postanowiły spaść właśnie teraz. Nagle nastała wielka ulewa. Do mojego domu był kawałek drogi.
- Może wstąpimy do mnie? Do ciebie jest chyba trochę drogi... - odchrząknął.
- No jeśli nie będę przeszkadzać to chętnie. - zaśmiałam się.
Pociągnął mnie za rękę, w stronę jakiegoś auta. Otworzył mi drzwi, a ja usiadłam na miękkim fotelu samochodu. Chłopak odpalił auto i wyjechał z parkingu.
Weszliśmy do dużego pomieszczenia. Wziął ode mnie skórzaną kurtkę i powiesił na wieszaku. Objął mnie ramieniem i poprowadził przez długi korytarz. Weszliśmy do dużego, ale przytulnego pokoju.
- Witam u mnie. - klasnął w ręce.
- Dzięki. - mruknęłam.
- Za co? To raczej ja że chciałaś do mnie zawitać. - uśmiechnął się.
- Za wszystko.
 Kolejna taka cudowna chwila. Usta mojego towarzysza wylądowały na mojej twarzy.
Potem objął mnie, to była najlepsza chwila w moim życiu.

sobota, 14 marca 2015

Rozdział 2

          *- Zgodzisz się na kawę po szkole? Tak wiesz.. żeby się poznać. - Wyszeptał.
Zaczynały mi się przypominać sceny z przed lat, wspólne wypady z mamą i Mają na kawę i gorącą czekoladę. Nasz śmiech i miłe słowa. Wtedy wszystko było takie piękne. Czułam że łzy zaczynają napływać mi do oczu. Zaraz za nimi pojawił się długi potok marnych łez.
 Pobiegłam przed siebie, ukryła się za kontenerem na śmieci i ryczałam w najlepsze.
Już prawie kogoś poznałam i już musiałam to popsuć, super.
Nagle poczułam że ktoś mnie unosi. *

Spojrzałam nad siebie. To był Jasiek. Gdy stanęłam na ziemi, chłopak mocno mnie uścisnął. Spojrzałam w jego ciemne oczy. Widziałam w nich człowieka, miłego, szczerego, ale umiejącego wyrazić gniew. - Po chwili wyrwałam się z jego objęć i popatrzyłam na swoje stopy. Zastanawiałam się, czy on czegoś nie ukrywa? Chce mnie wkręcić i wyśmiać razem z resztą szkoły? Nie chciałam dać się kolejnemu podstępowi.- Zaczęłam powoli odchodzić w stronę wejścia do szkoły. Czułam się ośmieszona, było mi wstyd, nie wiem czego.- Janek, chwycił mnie za ramię i odwrócił w swoją stronę. Nie miałam ochoty z nim gadać. 
- Co chcesz? - rzuciłam.
- Co się stało? Obraziłaś się? - szepnął. 
- Nie mam ochoty gadać.
- Chcesz porozmawiać? 
- Nie. - odeszłam. 
 Moja twarz była pokryta nadal kroplami łez. Pomyślicie, że jestem beksą. Wcale nie, jestem tak odporna, na to co przeszłam w życiu. Wspomnienia wracają, niestety.
Nie obchodziło mnie nic, co działo się wokoło mnie. Chciałam już być w domu. 
Weszłam do klasy. Oczywiście lekcja już trwała. Przeprosiłam za spóźnienie i usiadłam w swojej ławce, na końcu klasy. 
- Powiesz mi co się stało? - nawet nie zauważyłam że Jasiek siedzi obok mnie. 
- Wiem że robisz sobie ze mnie jaja. - wypaliłam.- Jeśli to prawda, to możesz spadać.
- Gdybym się z ciebie nabijał to czy zapraszał bym cię na kawę? - szepnął.
Uśmiechnęłam się do niego, było mi miło że ktoś chce się ze mną zaprzyjaźnić, lub chociaż wiedzieć jak mam na imię.
- Dzięki.
- Ania! Czy ty mnie słyszysz!? - Zamarłam.
Nauczycielka jak i cała klasa wlepiła we mnie wzrok.
Ale ja mam pecha, chcę już z tej cholernej klasy wyjść! Mam dość! Dobra, i tak nic nie zdziałam. Czas się zmierzyć z samą sobą.



--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No to mamy drugi rozdział! Przepraszam że taki krótki, ale obiecuję że następne będą dłuższe.
Do zobaczenia jutro!

piątek, 13 marca 2015

Rozdział 1

 Otworzyłam delikatnie oczy. Przez dłuższą chwilę patrzyłam się na sufit, układając sobie plany na dzisiejszy dzień. W końcu wzięłam się za siebie i postanowiłam wstać z łóżka.
-Szkoła. - pomyślałam. - Wstałam i podeszłam do lustra które stało na przeciwko szafy. Moje życie to jedno dno. Nie chciałam żeby ten dzień był tak samo beznadziejny jak inne. - Otworzyłam szafę i zastanawiałam się co na siebie włożyć. Było lato, więc mogłam pozwolić sobie na pastelową sukienkę i kremowe baleriny. Sięgnęłam po grzebień i zaczęłam rozczesywać moje  długie, ciemne włosy. Zostawiłam je naturalnie rozpuszczone. Skierowałam się do łazienki. Wpatrzyłam się w zaparowane lustro. Nie mam pojęcia ile tak stałam, ale wiedziałam że zaraz muszę wychodzić do szkoły. Wzięłam szybki prysznic, to zawsze mnie relaksowało i sprawiało że dzień stawał się lepszy. Wysuszyłam włosy i po cichu zeszłam na parter żeby zrobić sobie śniadanie. Wyjrzałam przez okno w kuchni.
- Słońce, lato, za tydzień wakacje. Wytrzymam. - układałam fakty. - Maja! - krzyknęłam na cały głos.
 Usłyszałam szybkie kroki. Moja siostra stała przede mną.
- No, dawaj. - Mruknęła. - Uwielbiałam ją. Maja zawsze miała dla mnie czas. Gdy jej potrzebowałam zawsze mnie pocieszała. Mogła wstać o piątej rano dla mnie. Była dla mnie najlepszą przyjaciółką. Jedyną przyjaciółką.
- Idę do szkoły, chcesz klucze do domu? Będziesz gdzieś wychodzić? - spytałam.
- Nie, dziś zostaje w domu. Zamówimy pizzę. Ładnie wyglądasz. - Zaspana odchrząknęła.
-Dzięki. - Uścisnęłam ją.
Wyszłam z domu, szłam ulicą. Nagle przypomniałam sobie że nie wzięłam z domu torby. Nie miałam pojęcia co robić.
- Za 5 minut zaczynam lekcje! - zaczęłam biec do domu. - Nie zdążę! - Nagle poczułam uścisk w kolanie. Zorientowałam się że na kogoś wpadłam. Uniosłam głowę do góry i ujrzałam wysokiego bruneta. Jego piękne czekoladowe oczy odbijały się w blasku słońca.
- Przepraszam, śpieszę się. - Jęknęłam.
- Spoko. - podał mi rękę. Jego kąciki ust skierowały się ku górze. - Na moich policzkach pojawiłi się dwa różowe rumieńce.
- Mam pytanie wiesz może gdzie jest liceum, no wiesz, gdzieś w okolicy? - Nie wierze. Czemu on ze mną gada? Nikt nigdy nie był dla mnie taki miły, oprócz mojej siostry...
- No.. Tak... właśnie tam idę, tylko zapomniałam torby z domu. - Uśmiechnęłam się do niego. On także. Było mi tak miło. Nie wiecie jakie to uczucie gdy od prawie dziesięciu lat ktoś się do ciebie odzywa w miły sposób.
- Zaczekam. - zawiadomił.
-Jak ci się opłaca, to będzie ci miło. - Zaczerwieniłam się.
Ruszyłam w stronę swojego domu.
Zabrałam torbę. Podbiegłam do chłopaka który na mnie czekał i ruszyłam przed siebie, wskazując mu żeby za mną szedł.
- Więc... e... jak się nazywasz? - zapytał.
- Ania. A ty?
- Janek. Do której klasy chodzisz, jeśli mogę zapytać? - Był bardzo miły, jak na razie jeszcze nie zaczął mnie wyzywać od Krasnali.
- Trzecie liceum. Nie boisz się, że cię wyśmieją że ze mną gadasz? - Jego oczy skierowały się na mnie ze zdziwieniem.
- Nie, niby dlaczego? Nie jesteś lubiana w szkole?
- Jestem za niska, nie mam przyjaciół. - Mruknęłam spod nosa. - Proszę, możesz mnie wyzywać, przyzwyczaiłam się.
- Widzę że ci ludzie z twojej szkoły nie są normalni. Wyzywać taką śliczną dziewczynę jak Ty. Chore. - zarumieniłam się, widziałam że kątem oka na mnie patrzył i uśmiechał się.
Doszliśmy pod budynek. Chłopak mierzył okiem nową szkołę.
- Zgodzisz się na kawę po szkole? Tak wiesz.. żeby się poznać. - Wyszeptał.
Zaczynały mi się przypominać sceny z przed lat, wspólne wypady z mamą i Mają na kawę i gorącą czekoladę. Nasz śmiech i miłe słowa. Wtedy wszystko było takie piękne. Czułam że łzy zaczynają napływać mi do oczu. Zaraz za nimi pojawił się długi potok marnych łez.
 Pobiegłam przed siebie, ukryła się za kontenerem na śmieci i ryczałam w najlepsze.
Już prawie kogoś poznałam i już musiałam to popsuć, super.
Nagle poczułam że ktoś mnie unosi.

Prolog

Nie jestem normalna. Mam 17 lat. Nazywam się Ania. Moje życie nigdy nie było normalne. Moja mama wyprowadziła się do Francji. W domu zostałam z moją siostrą. Ma dwadzieścia lat. Co z ojcem nawet nie pytajcie, bo i tak nie wiem gdzie jest. Chodzę do ostatniej klasy Liceum. Nie mam przyjaciół. Zawsze wszyscy wyzywają mnie od "Smerfa" czy "Krasnala", ze względu na mój wzrost. Jestem najniższą osobą ze szkoły. Mam długie ciemne do pasa włosy i czarne jak smoła tęczówki. Tak, noszę soczewki. Nienawidzę okularów. Przynajmniej na mnie wyglądają okropnie. Ostatnie dni tak zmieniły moje życie, że jeszcze sama tego wszystkiego nie poukładałam. Chcę pogodzić się ze swoim losem.


------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję że krótki prolog wam się spodobał. Już w pierwszym rozdziale pojawi się postać Jasia. :) Komentujcie!