,,- Ania! Czy ty mnie słyszysz!? - Zamarłam.
Nauczycielka jak i cała klasa wlepiła we mnie wzrok.
Ale ja mam pecha, chcę już z tej cholernej klasy wyjść! Mam dość! Dobra, i tak nic nie zdziałam. Czas się zmierzyć z samą sobą."
- Cholera... - pomyślałam. - Czemu akurat ja?
Wyszłam na środek klasy. Historyczka zadała mi kilka pytań, prawie na żadne nie znałam odpowiedzi, na szczęście babka od historii mi odpuściła. - Odetchnęłam z ulgą. Usiadłam na miejscu. Poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. Podniosłam głowę i zerknęłam na Jasia. Jego ciepły wzrok spoczywał na mojej twarzy. Lekko się do mnie uśmiechnął, przez co na moich policzkach można było zobaczyć jasne rumieńce. Zastanawiałam się czy on czegoś nie ukrywa, znam go prawie godzinę i aż tak mu ufam? Nie wiedziałam czy dobrze robię. Chyba powinnam go unikać. Z kąd mam wiedzieć czy on mnie nie wykorzysta? Powinnam go unikać. - Zadzwonił dzwonek na przerwę. Minęło kilka lekcji. Wyszłam ze szkoły kierując się w stronę domu. Usłyszałam głos Janka, przez co przyśpieszyłam kroku.
- Sylwia! Zaczekaj! - krzyknął.
- Przepraszam, nie mam ochoty gadać. - mruknęłam.
- Obraziłaś się? Coś się stało? - zapytał, a z jego głosu można było słyszeć zaniepokojenie.
- Nic...
- No przecież widzę że coś się dzieje.
Zdałam sobie sprawę że on naprawdę się o mnie martwi. Może powinnam zaryzykować? A jak mnie zrani? Trudno, przeszłam przez tyle smutnych wydarzeń w życiu, że raz nie zaszkodzi.
- Nie wiem czy ci ufać. - rzuciłam.
- O to nie musisz się martwić. - uśmiechnął się.
- Mam pewność? - wpatrzyłam się w jego mleczne oczy.
- Na pewno.
Podszedł do mnie i mocno mnie przytulił. Tego mi trzeba było. Patrzyliśmy się sobie w oczy, nagle zobaczyłam że twarz Jasia powoli przysuwa się do mojej. Po moich plecach przeszedł przyjemny dreszcz, gdy poczułam że usta chłopaka musnęły moje. Mogła bym zostać w tej chwili na zawsze. Było mi dobrze. Jednak naszą chwilę przerwał, zimne krople deszczu, które postanowiły spaść właśnie teraz. Nagle nastała wielka ulewa. Do mojego domu był kawałek drogi.
- Może wstąpimy do mnie? Do ciebie jest chyba trochę drogi... - odchrząknął.
- No jeśli nie będę przeszkadzać to chętnie. - zaśmiałam się.
Pociągnął mnie za rękę, w stronę jakiegoś auta. Otworzył mi drzwi, a ja usiadłam na miękkim fotelu samochodu. Chłopak odpalił auto i wyjechał z parkingu.
Weszliśmy do dużego pomieszczenia. Wziął ode mnie skórzaną kurtkę i powiesił na wieszaku. Objął mnie ramieniem i poprowadził przez długi korytarz. Weszliśmy do dużego, ale przytulnego pokoju.
- Witam u mnie. - klasnął w ręce.
- Dzięki. - mruknęłam.
- Za co? To raczej ja że chciałaś do mnie zawitać. - uśmiechnął się.
- Za wszystko.
Kolejna taka cudowna chwila. Usta mojego towarzysza wylądowały na mojej twarzy.
Potem objął mnie, to była najlepsza chwila w moim życiu.