Łączna liczba wyświetleń

piątek, 13 marca 2015

Rozdział 1

 Otworzyłam delikatnie oczy. Przez dłuższą chwilę patrzyłam się na sufit, układając sobie plany na dzisiejszy dzień. W końcu wzięłam się za siebie i postanowiłam wstać z łóżka.
-Szkoła. - pomyślałam. - Wstałam i podeszłam do lustra które stało na przeciwko szafy. Moje życie to jedno dno. Nie chciałam żeby ten dzień był tak samo beznadziejny jak inne. - Otworzyłam szafę i zastanawiałam się co na siebie włożyć. Było lato, więc mogłam pozwolić sobie na pastelową sukienkę i kremowe baleriny. Sięgnęłam po grzebień i zaczęłam rozczesywać moje  długie, ciemne włosy. Zostawiłam je naturalnie rozpuszczone. Skierowałam się do łazienki. Wpatrzyłam się w zaparowane lustro. Nie mam pojęcia ile tak stałam, ale wiedziałam że zaraz muszę wychodzić do szkoły. Wzięłam szybki prysznic, to zawsze mnie relaksowało i sprawiało że dzień stawał się lepszy. Wysuszyłam włosy i po cichu zeszłam na parter żeby zrobić sobie śniadanie. Wyjrzałam przez okno w kuchni.
- Słońce, lato, za tydzień wakacje. Wytrzymam. - układałam fakty. - Maja! - krzyknęłam na cały głos.
 Usłyszałam szybkie kroki. Moja siostra stała przede mną.
- No, dawaj. - Mruknęła. - Uwielbiałam ją. Maja zawsze miała dla mnie czas. Gdy jej potrzebowałam zawsze mnie pocieszała. Mogła wstać o piątej rano dla mnie. Była dla mnie najlepszą przyjaciółką. Jedyną przyjaciółką.
- Idę do szkoły, chcesz klucze do domu? Będziesz gdzieś wychodzić? - spytałam.
- Nie, dziś zostaje w domu. Zamówimy pizzę. Ładnie wyglądasz. - Zaspana odchrząknęła.
-Dzięki. - Uścisnęłam ją.
Wyszłam z domu, szłam ulicą. Nagle przypomniałam sobie że nie wzięłam z domu torby. Nie miałam pojęcia co robić.
- Za 5 minut zaczynam lekcje! - zaczęłam biec do domu. - Nie zdążę! - Nagle poczułam uścisk w kolanie. Zorientowałam się że na kogoś wpadłam. Uniosłam głowę do góry i ujrzałam wysokiego bruneta. Jego piękne czekoladowe oczy odbijały się w blasku słońca.
- Przepraszam, śpieszę się. - Jęknęłam.
- Spoko. - podał mi rękę. Jego kąciki ust skierowały się ku górze. - Na moich policzkach pojawiłi się dwa różowe rumieńce.
- Mam pytanie wiesz może gdzie jest liceum, no wiesz, gdzieś w okolicy? - Nie wierze. Czemu on ze mną gada? Nikt nigdy nie był dla mnie taki miły, oprócz mojej siostry...
- No.. Tak... właśnie tam idę, tylko zapomniałam torby z domu. - Uśmiechnęłam się do niego. On także. Było mi tak miło. Nie wiecie jakie to uczucie gdy od prawie dziesięciu lat ktoś się do ciebie odzywa w miły sposób.
- Zaczekam. - zawiadomił.
-Jak ci się opłaca, to będzie ci miło. - Zaczerwieniłam się.
Ruszyłam w stronę swojego domu.
Zabrałam torbę. Podbiegłam do chłopaka który na mnie czekał i ruszyłam przed siebie, wskazując mu żeby za mną szedł.
- Więc... e... jak się nazywasz? - zapytał.
- Ania. A ty?
- Janek. Do której klasy chodzisz, jeśli mogę zapytać? - Był bardzo miły, jak na razie jeszcze nie zaczął mnie wyzywać od Krasnali.
- Trzecie liceum. Nie boisz się, że cię wyśmieją że ze mną gadasz? - Jego oczy skierowały się na mnie ze zdziwieniem.
- Nie, niby dlaczego? Nie jesteś lubiana w szkole?
- Jestem za niska, nie mam przyjaciół. - Mruknęłam spod nosa. - Proszę, możesz mnie wyzywać, przyzwyczaiłam się.
- Widzę że ci ludzie z twojej szkoły nie są normalni. Wyzywać taką śliczną dziewczynę jak Ty. Chore. - zarumieniłam się, widziałam że kątem oka na mnie patrzył i uśmiechał się.
Doszliśmy pod budynek. Chłopak mierzył okiem nową szkołę.
- Zgodzisz się na kawę po szkole? Tak wiesz.. żeby się poznać. - Wyszeptał.
Zaczynały mi się przypominać sceny z przed lat, wspólne wypady z mamą i Mają na kawę i gorącą czekoladę. Nasz śmiech i miłe słowa. Wtedy wszystko było takie piękne. Czułam że łzy zaczynają napływać mi do oczu. Zaraz za nimi pojawił się długi potok marnych łez.
 Pobiegłam przed siebie, ukryła się za kontenerem na śmieci i ryczałam w najlepsze.
Już prawie kogoś poznałam i już musiałam to popsuć, super.
Nagle poczułam że ktoś mnie unosi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz