Łączna liczba wyświetleń

sobota, 14 marca 2015

Rozdział 2

          *- Zgodzisz się na kawę po szkole? Tak wiesz.. żeby się poznać. - Wyszeptał.
Zaczynały mi się przypominać sceny z przed lat, wspólne wypady z mamą i Mają na kawę i gorącą czekoladę. Nasz śmiech i miłe słowa. Wtedy wszystko było takie piękne. Czułam że łzy zaczynają napływać mi do oczu. Zaraz za nimi pojawił się długi potok marnych łez.
 Pobiegłam przed siebie, ukryła się za kontenerem na śmieci i ryczałam w najlepsze.
Już prawie kogoś poznałam i już musiałam to popsuć, super.
Nagle poczułam że ktoś mnie unosi. *

Spojrzałam nad siebie. To był Jasiek. Gdy stanęłam na ziemi, chłopak mocno mnie uścisnął. Spojrzałam w jego ciemne oczy. Widziałam w nich człowieka, miłego, szczerego, ale umiejącego wyrazić gniew. - Po chwili wyrwałam się z jego objęć i popatrzyłam na swoje stopy. Zastanawiałam się, czy on czegoś nie ukrywa? Chce mnie wkręcić i wyśmiać razem z resztą szkoły? Nie chciałam dać się kolejnemu podstępowi.- Zaczęłam powoli odchodzić w stronę wejścia do szkoły. Czułam się ośmieszona, było mi wstyd, nie wiem czego.- Janek, chwycił mnie za ramię i odwrócił w swoją stronę. Nie miałam ochoty z nim gadać. 
- Co chcesz? - rzuciłam.
- Co się stało? Obraziłaś się? - szepnął. 
- Nie mam ochoty gadać.
- Chcesz porozmawiać? 
- Nie. - odeszłam. 
 Moja twarz była pokryta nadal kroplami łez. Pomyślicie, że jestem beksą. Wcale nie, jestem tak odporna, na to co przeszłam w życiu. Wspomnienia wracają, niestety.
Nie obchodziło mnie nic, co działo się wokoło mnie. Chciałam już być w domu. 
Weszłam do klasy. Oczywiście lekcja już trwała. Przeprosiłam za spóźnienie i usiadłam w swojej ławce, na końcu klasy. 
- Powiesz mi co się stało? - nawet nie zauważyłam że Jasiek siedzi obok mnie. 
- Wiem że robisz sobie ze mnie jaja. - wypaliłam.- Jeśli to prawda, to możesz spadać.
- Gdybym się z ciebie nabijał to czy zapraszał bym cię na kawę? - szepnął.
Uśmiechnęłam się do niego, było mi miło że ktoś chce się ze mną zaprzyjaźnić, lub chociaż wiedzieć jak mam na imię.
- Dzięki.
- Ania! Czy ty mnie słyszysz!? - Zamarłam.
Nauczycielka jak i cała klasa wlepiła we mnie wzrok.
Ale ja mam pecha, chcę już z tej cholernej klasy wyjść! Mam dość! Dobra, i tak nic nie zdziałam. Czas się zmierzyć z samą sobą.



--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No to mamy drugi rozdział! Przepraszam że taki krótki, ale obiecuję że następne będą dłuższe.
Do zobaczenia jutro!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz